Wydawać by się mogło, że zrobiono już gry komputerowe o wszystkim.
Poza już przerabianymi na dziesiątą stronę grami typu „uratuj świat przed wojną lub nieszczęściem” oraz coraz bardziej innowacyjnymi (choć w zasadzie ciągle w nich chodzi o to samo) sieciowymi RPG-ami, pojawiają się nowe pomysły, które wypełniają rynkowe luki. Taką właśnie oryginalną grą jest niedawno wypuszczona gra Pure.
Wypuszczona została we wrześniu (a na polskim rynku w październiku), dystrybuowana jest w Polsce przez CD-Projekt. Ta gra to symulator wyścigów… quadów. Nie przypominam sobie, by tematyka mknących przez wyboiste, pełne błota i kurzu drogi była poruszana przez projektujących gry. Głównym trybem jest kariera w mistrzostwach świata, wybieramy swoją postać i budujemy własnego czterokołowca z dostępnych elementów. Wraz ze wzrostem doświadczenia odblokowujemy nowe elementy, które możemy zamontować do naszych pojazdów. Najważniejsze jest jednak ściganie. Podczas jazdy możemy (a na niektórych etapach musimy) wykonywać akrobacje, za które dostajemy punkty lub turbodoładowanie. Miejscami naszych potyczek są górzyste tereny w różnych lokacjach (są nawet etapy pustynne). Grafika naprawdę robi wrażenie (stroje zawodników po przejeździe przez błotnisty teren są zabłocone, a gdy kask jest na tyle brudny, że prowadzący nic nie widzi, przeciera ręką gogle), a tory, po których się ścigamy, zaprojektowano bardzo dobrze. Całości klimatu dopełniają efekty dźwiękowe.
Uważam, że każdy, kto lubi nietypowe wyścigi powinien zagrać w Pure. Wspaniale jest poczuć choć trochę adrenaliny włączając sobie jakiś górzysty etap, rozpędzić się swoim quadem i wykonać ewolucje w powietrzu…