Apple przesypia ostatni okres. Najwyraźniej firma nie otrząsnęła się jeszcze po śmierci swojego założyciela. To Steve Jobs nadawał ton, rozumiejąc nowoczesny biznes jak mało kto. Upraszczanie i design to swoiste motto największego guru nowych technologii XX wieku.

XXI wiek póki co należy do koreańczyków. To Samsung prezentuje najnowsze technologie, stając się coraz bardziej łakomym kąskiem nawet dla najbardziej zagożałych fanów Apple, którzy w coraz mniejszym stopniu dostrzegają urok i magię designerskich jabłuszek.

Jeżeli ktoś miał okazję pracować na nowym Galaxy Note III, wie, o czym mówię. To doświadczenie porównywalne z magią kontaktu z pierwszymi iPadami. Podobna sytuacja ma miejsce z nowymi smartfonami. Te oferowane przez Apple przestają być tak miodne jak pierwsze generacje. O ile kontakt z pierwszymi modelami iPhone był doświaczeniem niemal mistycznym, o tyle nowe nie rzucają już tak na kolana. Oczywiście, posiadanie iPhone nadal nas wyróżnia w tłumie posiadaczy smartfonów z systemem Android, ale poziomu ekskluzywności nowych Blackberry i tak nie przebija. Zresztą współczesny świat przestaje doceniać ekskluzywność, rezerwując ją dla rosyjskich oligarchów i arabskich szejków. Nowoczesność to dostępność. I na wymogi współczesności zdaje się w coraz większym stopniu odpowiadać Korea i tamtejsze koncerny, a nie Apple.

Zapowiedź nowego iPhone 6 to koncept zaprezentowany przez Federico Ciccarese.

Designer wyposażył telefon w 5,5-calowy ekran. Podobny do tych, które znamy z dostępnych na rynku propozycji koncernu Samsung. Do tego poprawiony interfejs, jeszcze większa intuicyjność i lepsza jakość grafiki. Czy to wystarczy ?

A może prawdą okażą się plotki o tym, że nowy iPhone ma być zasilany energią słoneczną ? To byłoby rewolucyjne rozwiązanie na miarę Jobsa... Nadal wierzymy w potencjał Apple, ale tym razem nie może obejść się bez rewolucyjnych rozwiązań.