Nowy iPhone 5s miał rozgrzewać emocje porównywalne z najlepszymi premierami firmy Apple.

Czy ktoś pamięta jeszcze magiczną aurę, którą wytwarzał podczas prezentacji sam Steve Jobs ?

Defetyści zawsze twierdzili, że to wtórne. Uważali, że Apple podkrada pomysły. Koncepcja iPhone miała być kopią rozwiązań firmy Nokia. Design miał nawiązywać do produktów marki Braun. Tak czy inaczej każda premiera wywoływała szybsze bicie serca.

Czy Steve Jobs mógłby zaakceptować kierunek, który stanowi odwrót od minimalizmu. Swoistej konwencji polegającej na ograniczaniu inspirowanej niemieckim nurtem Bauhaus ?

Możecie twierdzić, że Steve zaakceptował kolorowe modele iMac autorstwa Jonathana Ive i to był przełom. Ale od tego czasu koncepcja designu urządzeń Apple jest na tyle klarowna, że zaburzanie jej kolorowymi świecidełkami w stylu nowych modeli iPhone stanowi swoiste świętokradztwo.

Nowy iPhone to nie tylko liczne kolory, w których jest dostępny. To również sensor, który umożliwia odczyt linii papilarnych właściciela. Pozornie przydatne narzędzie może stanowić nie lada atrakcję dla rozmaitych służb, które otrzymują kolejne narzędzie inwigilacji i pozyskiwania najbardziej intymnych danych osobowych.
Smartfon to technologiczna ewolucja wcześniejszych rozwiązań. Po raz pierwszy na pokładzie tego typu urządzeń znajdziemy 64 bitowy procesor A7. I to prawdziwa innowacja.
To jednak stanowczo zbyt mało. Brakuje pozornie prostych i genialnych zarazem funkcji, które decydowały o przewadze telefonów iPhone. Czynnika X, który powodował, że z modelami iPhone nikt nie był w stanie konkurować. Jesteśmy na nie.