Hello Kitty w Japonii ma już status niemal instytucji. Z podobizną tej kici można już kupić niemal wszystko, perfumy, słodycze, ubrania, przeróżne gadżety, kartę VISA i wibrator.

Wibrator wygląda niewinnie, trochę jak duży długopis. Można go na przykład zabrać do szkoły w plecaku i wykorzystać długą przerwę bynajmniej nie na lunch.

Albo kupić alternatywną wersję "Kitty-odstresowywacza", podobno ma zmienjszać napięcie w mięśniech karku, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że każdy grzecznie wykorzysta go zgodnie z instrukcją.