To kolejny wynalazek z serii zwariowanych, ale może nie do końca zupełnie nieużytecznych. Pierścień (bo nie pierścionek, sądząc po wielkości) Vanity Ring to na razie zwykły studencki projekt Markusa Kisona z Berlińskiej Akademi Sztuk Pięknych. Sam pierścionek nie jest może za ładny, ale co on w zasadzie robi? O tym dalej…




Popularność w dzisiejszych czasach jest ważna. A taka, którą można zobaczyć w Googlach, tym bardziej, bo jest nad wyraz nowoczesna. A Vanity Ring ma tylko jedną funkcję – wyświetla liczbę trafień w Googlach danego hasła, czyli w przypadku osób pragnących dowiedzieć się o swojej internetowej sławie – imienia i nazwiska. Oczywiście dzieje się to przy pomocy prostego programu, napisanego specjalnie dla Vanity Ring.



Tutaj możecie zobaczyć film z działającym prototypem. Liczba trafień w Googlach, to nic innego jak inny sposób na podanie wartości i statusu społecznego osoby noszącej ten pierścień. Kiedyś nosiło się w pierścieniach diamenty, teraz liczbę trafień w Google. Świat idzie do przodu. Sztuka też idzie do przodu. Albo gdzieś w bok.