Ulice straszą nas obleśnymi, zakurzonymi, turpistycznymi samochodami. Niejednokrotnie widzieliśmy napisy brudas czy umyj mnie ty brudasie, które podkreślają obrzydliwość natury pojazdów i ich właścicieli.

Nikt nie wpadł wcześniej na pomysł, aby brudne samochody stanowiły bazę ekspresji artystycznej. Scott Wade postanowił być pierwszy. Jego początki były całkiem banalne. Infantylne serduszka czy napisy "Hello", nie wyróżniały się niczym szczególnym. Jego technika rozwinęła się. Tworzy on za pomocą brudu obrazy nawiązujące do Mona Lisy czy dzieł Rembrandta. Prace artysty okazały się tak intrygujące i świeże, że firma Mitsubishi postanowiła wykorzystać je podczas jednej ze swoich kampanii.