Czy Polacy – naród pielgrzymów noszących skarpety do sandałów, gotowi są na taką rewolucję?

Uspokajamy tych, których przeraziła wizja nocowania w warunkach lepszych niż polowe podczas corocznego, sierpniowego marszu do Częstochowy. Blue-Me – przenośny dom na wakacje – jest na razie w fazie prototypu i póki co nie zanosi się na to, żeby ktoś zaczął go produkować. A jeśli nawet trafi do masowej produkcji, to nie zmieści się w cenowych widełkach czteroosobowego namiotu. Prędzej luksusowego samochodu kempingowego.

Blue-me, projekt niemieckiego architekta Antona Markusa Pasinga, to przenośny dom, który można (choć w ograniczonym stopniu) rozłożyć i mieć zawsze przy sobie. Oprócz najprawdziwszego, wygodnego living roomu, w domu mieści się dobrze wyposażona kuchnia i łazienka. Można go podłączyć do wody oraz prądu i być zawsze, nawet na wakacjach, u siebie.