Wiedeń i sąsiadująca z nim Bratysława to miasta, które przeżywają niebywały rozkwit.

Jeżeli podróżowaliście do stolicy Austrii kilkanaście lat temu, będziecie zaskoczeni innowacyjną architekturą, znakomitą przestrzenią miejską i energią habsburskiej metropolii.

Jak nigdzie indziej tradycja XIX-wiecznego imperium przenika się tu z nowoczesnością. Miasto zdaje się wypływać z Dunaju, a przestrzeń nad rzeką jest tętniącym energią epicentrum pełnym życia i inicjatyw.

Jeszcze bardziej zaskakuje Bratysława. Miasto, które wydawało się cieniem Wiednia staje się niezwykle innowacyjne i przyjazne. Przepięknie zrewitalizowana starówka pełna klubów i restauracji, tysiące turystów i ekskluzywna atmosfera. Nie brakuje hipsterskich miejsc i snobistycznych restauracji. Przestrzeń nad Dunajem zachwyca. Próżno szukać w Polsce takiej ilości luksusowych i dostępnych zarazem restauracji. Tysiące ludzi, którzy celebrują życie, dopełniają całość obrazu. Bratysława podobnie jak Wiedeń jest przyjazna dla ludzi, nowoczesna i proekologiczna. Jest jednak dużo bardziej kameralna.

Wracając do Wiednia, oprócz nowej architektury w części biznesowej, również ulokowanej nad Dunajem, zachwycają tam liczne instalacje i prace młodych architektów czy designerów.

Przykładem takiego obiektu jest Dom z hamakami. To koncept autorstwa projektantów z Her&Salli.

Budynek znamy z 2011 roku. Wówczas był on ozdobą dzielnicy Muzeów. Obecnie został przeniesiony do Flugfeld Aspern. To dynamiczna dzielnica biznesowa na obrzeżach stolicy Austrii.

Budynek składa się z dwuspadowego dachu, który nawiązuje profilem do klasycznego domu i pięciu poziomów, w których na otwartej powierzchni umieszczono liczne hamaki.

Zadanie budynku to ożywienie przestrzeni w nowej dzielnicy Wiednia. Budynek pełni funkcję informacyjną, rekreacyjną i kulturalną.

Obiekt, zwany z niemiecka „flederhaus”, co w luźnym tłumaczeniu oznacza dom dla nietoperza, w niezwykły sposób integruje cele kulturalne i rekreacyjne z dynamizowaniem przestrzeni. Oby więcej tego typu budynków powstawało w Polsce. Póki co pozostaje nam weekendowa podróż do Wiednia... i koniecznie do Bratysławy.